Wspólnota Nazaret przy parafii św. Józefa Oblubieńca w Zielonej Górze

Świadectwa

Boże drogi we wspólnocie

 

Świadectwo Marii złożone 1 maja 2014 r. podczas rekolekcji Charyzmatycznych Odnowy Życia Wewnętrznego:

 

 

Moja mama Helena ponad 7 lat temu (5.09.2007 r.) została wypisana ze szpitala w ciężkim stanie. Sterydy i bakterie Candidie- uszkodziły układ oddechowy, ruchowy, nerki i krew. Przez okres 8 miesięcy umierała w domu. Prawie nic nie jadła. Była pod kroplówką, z cewnikiem. Wzywani lekarze rozkładali ręce mówiąc: „to kwestia kilku godzin lub dni”. Dusiła się. Wezwałam prywatnie lekarza, który ssakiem oczyścił oskrzela. Zabieg ten pomógł na 24 godz. Został tylko Bóg. Odprawiono ponad 60 mszy św. w intencji mamy, między innymi przed Cudownym Jezusem Chrystusem w Mogile-Krakowie, aby objawiła się wola Boża. Mama modliła się o śmierć. Przyśnił się jej Pan Jezus w cierniowej koronie, położył się obok chorej nic nie mówiąc.

Modliłam się z siostrami oraz ze Wspólnotą Nazaret i innymi przyjaciółmi z innych wspólnot do Pana Boga przez wstawiennictwo wszystkich Świętych.

A zdjęcie świętego Cudotwórcy o. Charbel położyłam pod poduszkę mamy i poprosiłam:

„Św. o. Charbel zajmij się moją mamą, opiekuj się nią tej nocy, bo ja jestem już bardzo zmęczona” . Po przebudzeniu mama mówi, że był u niej zakonnik – ojciec Charbel i wyciągał z gardła wstążki, wyciągał …… i wyciągał ….. . Po tym wydarzeniu mama już nie dusiła się, z dnia na dzień wracała do zdrowia. Obecnie ma 85 lat, jest sprawna, samodzielna, rozmodlona.

Bogu Chwała!

Teresa

 

Rok dla Jezusa, czyli roczny wyjazd na misje … Od września 2011 do października 2012 roku dane mi było głosić Ewangelię z ludźmi z Czech, Rosji, Ukrainy, Litwy, Łotwy, Polski i Estonii na Ukrainie, a potem w Polsce, Bułgarii, i w Austrii.

Wraz z moją grupą misyjną – ewangelizowaliśmy na ulicach miast, tworzyliśmy grupy biblijne, prowadziliśmy rekolekcje dla dzieci, młodzieży i osób dorosłych.

Służyliśmy w jednym z ośrodków ludziom uzależnionym. Sprzątaliśmy, modliliśmy się, głosiliśmy konferencje na sesjach Szkoły Życia Chrześcijańskiego – wszystko czyniąc na chwałę Pana.

Bogu niech będą dzięki za ten czas łaski, nawrócenia i głębszego przylgnięcia do Jezusa. Za to doświadczenie, które zostawiło w moim sercu trwały ślad. Za moją wspólnotę Nazaret, która jest moim zapleczem i wsparciem modlitewnym, w której się rozwijam duchowo i przybliżam do świętości.

Joanna

 

Do wspólnoty przyszłam jako osoba nieśmiała. Na jednym ze spotkań było poznanie: Pan przychodzi z darem odwagi. Odniosłam je bardzo do siebie. Przez prawie 7 lat obecności we wspólnocie Pan mnie zmieniał, przemieniał moje serce. Zabrał strach, nauczył służyć i wychodzić do ludzi.

Małgorzata (obecnie we Wspólnocie Sióstr Zawierzenia)

 

Jezus uzdrowił mnie z nowotworu skóry twarzy oraz z przykrej przypadłości pooperacyjnej. Ponadto uzdrowił moją rodzinę, pojednał nas ze sobą, wprowadził pokój w moim sercu, obdarzył łaską wiary w Niego. Sprawił, że zależy mi na Nim i ciągle o Nim myślę.

Wanda

 

Byłem chory na chorobę alkoholową ze wszystkimi jej objawami i skutkami.

Choroba trwała 6 lat. Moje życie było coraz bardziej nieuczciwe. Zagłuszając sumienie piłem coraz więcej. Zaniedbywałem dom, rodzinę, pracę.

Pewnego razu nie wytrzymałem i głośno z głębi serca zawołałem: Panie Jezu! Pomóż, bo sam sobie nie poradzę! Pan wysłuchał mojego wołania a także moich sióstr ze wspólnoty, które modliły się za mnie wstawienniczo w moim domu i we wspólnocie już od dłuższego czasu. Po kilku dniach usłyszałem głos mojej śp. mamy: Jak mogłeś doprowadzić się do takiego stanu! Głos był rozkazem: Wstań, wykąp się, ogol i idź do pracy! Tak uczyniłem. I od tego dnia (upłynęły już 3 lata) ja nie piję alkoholu i nie czuję potrzeby, aby go spożywać.

W międzyczasie Bóg dawał mi potrzebę modlitwy. Szukałem wyjaśnienia jak to się stało, że w jednym dniu został zabrany mi głód alkoholowy? Szukając Boga znalazłem się na Mszy Świętej z modlitwą o uzdrowienie. Modlono się nade mną i zaproszono do wspólnoty Nazaret, w której jestem do tej chwili. Jestem bardzo szczęśliwy. Chętnie wyjeżdżam na rekolekcje, pielgrzymki. Przeżyłem także Kurs Filip.

Krzysztof

 

11 grudnia 2006 r. idąc do pracy potrącił mnie samochód. Rozpoczął się proces walki z bólem kręgosłupa! Pobyt w sanatorium. Korzystałam z różnorodnych zabiegów rehabilitacyjnych, porad ortopedycznych i neurologicznych. Byłam pół roku na zwolnieniu lekarskim. Ból kręgosłupa i prawej kończyny dolnej trwał dzień i noc do 29 stycznia 2009 (2 lata). Po dwóch latach podczas spotkania modlitewnego, w grupie modlitewnej „Nazaret” dnia 29 stycznia 2009 r. poprosiłam o modlitwę o uzdrowienie – według rozeznania jednej z sióstr, że Pan Jezus obejmuje ten problem. Grupa osób pomodliła się za mnie i od tej chwili nie doświadczałam już bólu. Chwała Panu ! Jezus żyje. Alleluja! Dzisiaj mija już 8 lat jak Bóg mnie uzdrowił we wspólnocie. Jestem zdrowa, nic mnie nie boli.

Teresa.