Wspólnota Nazaret przy parafii św. Józefa Oblubieńca w Zielonej Górze

Sam Jezus jest naszą radością

Jezus przyszedł, aby przynieść radość wszystkim i na zawsze. Sam Jezus jest naszą radością – powiedział dziś papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”. W dalszej części rozważania papież powiedział m.in.:

„Już od dwóch tygodni okres adwentu zachęca nas do czuwania duchowego, aby przygotować drogę Panu, który przychodzi. W tę trzecią niedzielę liturgia proponuje nam inną postawę wewnętrzną, w której należy przeżywać to oczekiwanie Pana, to znaczy radość, radość Jezusa.

Ludzkie serce pragnie radości. Każda rodzina, każdy naród dąży do szczęścia. Ale jaka to radość, do której przeżywania i świadczenia powołany jest chrześcijanin? Jest to radość, która pochodzi z bliskości Boga, z Jego obecności w naszym życiu. Od chwili, kiedy Jezus wszedł w historię poprzez swoje narodziny w Betlejem, ludzkość otrzymała ziarno królestwa Bożego, jak gleba, na którą rzucone jest ziarno będące obietnicą przyszłych żniw. Nie trzeba już szukać gdzie indziej! Jezus przyszedł, aby przynieść radość wszystkim i na zawsze. Nie chodzi jedynie o radość spodziewaną, czy przełożoną na raj – tu na ziemi jesteśmy smutni, ale w raju będziemy radośni; nie, to nie tak! – ale jest to radość, która już jest realna i możliwa do doświadczenia w tej chwili, bo sam Jezus jest naszą radością, a nasz dom z Jezusem jest radością. A czy istnieje radość bez Jezusa? Nie! On, Jezus żyje, On zmartwychwstał i działa w nas i między nami szczególnie poprzez swoje słowo i sakramenty.

My wszyscy ochrzczeni, dzieci Kościoła, jesteśmy powołani do przyjmowania nieustannie na nowo obecności Boga wśród nas i pomagania innym, aby ją dostrzec lub odkryć na nowo, jeśli o niej zapomnieli. Jest to piękna misja, podobna do misji Jana Chrzciciela: ukierunkowywanie ludzi na Chrystusa – a nie na siebie! – bo On jest celem, do którego dąży ludzkie serce, kiedy szuka radości i szczęścia.

Ponownie św. Paweł, w dzisiejszej liturgii, wskazuje warunki bycia „misjonarzami radości”: modlić się wytrwale, nieustanie dziękować Bogu, dostosowywać się do Jego Ducha, dążyć do dobra a unikać zła (por. 1 Tes 5,17- 22). Jeśli to będzie nasz styl życia, to wówczas Dobra Nowina będzie mogła wejść do wielu domów i pomóc poszczególnym osobom oraz rodzinom odkryć, że w Jezusie jest zbawienie. W Nim można znaleźć wewnętrzny spokój i siłę, aby stawić czoła każdego dnia różnym sytuacjom życiowym, nawet najcięższym i najtrudniejszym. Nigdy nie słyszano o żadnym świętym smutnym, czy też jakiejś świętej o minie pogrzebowej. Byłoby to bezsensem.

Chrześcijanin jest osobą, której serce jest napełnione pokojem, bo umie pokładać swoją radość w Panu, także kiedy przeżywa chwile trudne. Wierzyć, to nie znaczy być wolnym od trudności, ale posiadanie mocy, by stawić im czoła, wiedząc, że nie jesteśmy sami. To właśnie jest pokój, jakim Bóg obdarza swoje dzieci.

Ze spojrzeniem ku bardzo już bliskiemu Bożemu Narodzeniu Kościół zaprasza nas do świadczenia, że Jezus nie jest postacią z przeszłości; On jest Słowem Bożym, które dziś nadal oświeca drogę człowieka; jego gesty – sakramenty – są wyrazem czułości, pocieszenia i miłości Ojca wobec każdego człowieka. Niech Dziewica Maryja, „Przyczyna naszej radości”, czyni nas coraz bardziej radosnymi w Panu, który przychodzi, aby wyzwolić nas z niewoli wewnętrznych i zewnętrznych.”